Adam Zbyryt
Wydział Biologii Uniwersytetu w Białymstoku
Naukowiec, zoolog, popularyzator nauk przyrodniczych. Autor pięciu książek przyrodniczych o zwierzętach i współautor podręcznika do biologii dla klasy szóstej szkoły podstawowej. Za swoją książkę pt. „Sensacyjne życie ptaków” otrzymał w 2024 roku dwie nagrody dla najlepszej książki popularnonaukowej – Mądra Książka i Złota Róża. Opowiada o przyrodzie w cyklu audycji przyrodniczych na antenie Radia 357 i Radia Kraków. Współprowadzi serial przyrodniczy „Podglądacze przyrody” emitowany na antenie Polsatu. Był prelegentem prestiżowego TEDx i dziesiątek innych wydarzeń popularnonaukowych. Certyfikowany tropiciel dzikich zwierząt i współzałożyciel pierwszej w Polsce profesjonalnej szkoły tropienia. Prowadzi podcast o przyrodzie na Spotify pn. „Człowiek z puszczy”. Za działania popularyzatorskie otrzymał tytuł „Popularyzator Nauki 2021” w konkursie zorganizowanym przez serwis PAP „Nauka w Polsce”. W 2025 roku został nagrodzony Medalem im. Wiktora Godlewskiego za działania na rzecz przyrody. Ambasador Fundacji PVE Dobra Energia. Zawodowo związany z Wydziałem Biologii Uniwersytetu w Białymstoku.
**M.P.:** Chciałabym zacząć od inności w ramach gatunku. Jak do tego podchodzą zwierzęta? **A.Z.:** To dosyć trudny temat, z tego względu, że nie mamy za dużo danych. Najwięcej wiemy o sposobie traktowania innych osobników z tego samego gatunku na podstawie ich wyglądu. Zazwyczaj te, które się wyróżniają w sposób niestandardowy i które raczej nie mają szans na rozmnażanie się, przekazywanie genów albo w ogóle dobre traktowanie ich przez ten sam gatunek, są wykluczane z puli genowej ze względu na to, że są zabijane szybciej przez drapieżniki. Mamy w przyrodzie tak zwany oddity effect, czyli taki efekt odmieńca, który sprawia, że ten, który się wyróżnia na tle pozostałych, przyciąga bardziej uwagę drapieżników, co sprawia, że szybciej albo częściej jest zabijany. Są pewne standardy wyglądu, albo zachowania, albo np. śpiewu ptaków, które sprawiają, że dany osobnik ma większe szanse na to, żeby się rozmnożyć. Bo np. musi śpiewać w odpowiedni sposób, musi wyglądać w odpowiedni sposób, a nawet pachnieć w odpowiedni sposób, a więc posiadać odpowiednie cechy, które przyciągają uwagę samic. Najlepiej udokumentowanym tego przykładem, są jaskółki dymówki, u których w eksperymencie samcom skracano sterówki, czyli pióra ogona. Te zewnętrzne, najdłuższe, które nadają ogonowi widlasty kształt, były albo przycinane, żeby były asymetryczne, albo wydłużane, przyklejano im fragmenty piór od innych samców. Okazało się, że najchętniej wybierane były samce, których sterówki były jak najbardziej symetryczne i jak najdłuższe. Tym osobnikom łatwiej było znaleźć partnerki. W przyrodzie mamy także hipotezę upośledzenia. Jeżeli jakaś cecha utrudnia codzienne funkcjonowanie, np. poruszanie się w przypadku poroża u samców jeleni, długiego ogona u pawia, czy dymówki, to jest to szczera informacja o jego jakości i kondycji. Sygnalizuje ona, że jeżeli jesteś w stanie z tym przeżyć, uciekać od drapieżników, dojrzeć, żeby móc brać udział w procesie rozmnażania, to znaczy, że twoje geny są dobre i warto się tobą zainteresować. **M.P.:** Mówisz z punktu widzenia ewolucji. **A.Z.:** Nic w naturze nie ma sensu, jeżeli, *jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od ewolucji.* Tak mawiał Theodosius Dobzhansky, słynny amerykański genetyk ewolucjonista i ukraińskiego pochodzenia. Oznacza to, że inne próby wyjaśniania przyrodniczych zjawisk są po prostu pozbawione sensu i każdy naukowiec, badacz życia na Ziemi się tego trzyma. Nie chodzi w tym o to, że przetrwa najsilniejszy, jak była źle interpretowana darwinowska teoria ewolucyjna, ale przetrwa ten, który jest najlepiej przystosowany. To jest słowo klucz – „przystosowany”, a nie „najsilniejszy”. Nigdy nie wiadomo, jaka cecha sprawi że będziesz miał większe szanse na przetrwanie, czy to, że jesteś mały, płochliwy, ale za to sprytny, albo masz jakąś cechę, która sprawi że potrafisz pozyskiwać, eksploatować jakieś nowe źródło pokarmu, do którego inni nie potrafili się dobrać. Możesz zacząć się zupełnie inaczej zachowywać, co spowoduje to, że masz dostęp do nowego źródło pokarmu, zdobywasz nowe terytorium, zasiedlasz nowe miejsca i dzięki temu masz przewagę nad innymi osobnikami. Tak to po prostu funkcjonuje. Nie chodzi zawsze o to, że jest to osobnik najładniej śpiewający, w najlepszej kondycji itd. Stąd ta cała ogromna różnorodność zachowań różnych zwierząt i ludzi, która mówi nam o tym, że nigdy nie wiadomo jaka cecha, czy bycie pięknym i młodym, czy może starym i posiadającym wiele zasobów sprawi, że będziemy mogli osiągnąć sukces. To, co się dzieje na świecie wśród ludzi i zwierząt innych niż ludzie, a głównie tych pierwszych, pokazuje różne drogi do sukcesu. Nie ma jednej utartej drogi, schematu. Ewolucyjny sukces, liczony jest tym, jak dużo potomstwa zostawisz po sobie. I ten cel można osiągnąć w różny sposób. My, jako ludzie, przestaliśmy podlegać wielu prawom ewolucji, dlatego, że rozwinęliśmy medycynę. Natomiast w przypadku zwierząt, albo ludzi, którzy żyją w bardziej pierwotny sposób, ciągle jeszcze ma to znaczenie. I ciągle możemy znaleźć funkcjonowanie praw natury w takich miejscach. **M.P.:** Kontynuując wątek inności, w zoo warszawskim jest szympansica Lucy, która kiedyś malowała. Teraz opiekunowie nie dają jej narzędzi, żeby mogła zintegrować się ze stadem. **A.Z.:** Mamy do czynienia ze zwierzęciem, które udzielało się w jakiś sposób artystycznie. To była tylko próba zrekompensowania braku bodźców poznawczych, tak, żeby ona mogła realizować się jakoś, żeby się nie nudziła, bo to zwierzę wysoko rozwinięte. Szympansy są przecież bardzo inteligentnymi zwierzętami. To są zwierzęta, które, aby się nie nudzić w ogrodzie zoologicznym, muszą mieć różne możliwości wykorzystywania swoich złożonych umysłów, choćby po to, żeby nie popaść w depresję. Dlatego wymyśla są im różne formy aktywności. Ale to, że mają możliwość dołączenia do stada swoich pobratymców, to jest najlepsze rozwiązanie. Próbują oduczyć ją teraz takich zachowań nie szympansich, a bardziej ludzkich, po to, żeby wróciła i zaczęła zachowywać się jako osobnik, który będzie żyć w stadzie osobników swojego gatunku. To są zwierzęta społeczne, tak samo jak człowiek. Można mówić o tym, że jest się aspołecznym, że jest się osobą introwertyczną, nie lubi się ludzi. Ale prawdą jest to, że każdy człowiek potrzebuje bycia w kontakcie z innym człowiekiem. Tak samo jest z innymi społecznymi zwierzętami. Ich odizolowanie powoduje, że stają się nieszczęśliwi. **M.P.:** Dużo się teraz pisze o życzliwości wśród zwierząt. **A.Z.:** Wszystko zależy od tego, z jakim gatunkiem mamy do czynienia. Czy są to zwierzęta społeczne, jak człowiek, czy są to zwierzęta, które z zasady są samotnikami. Nie wyobrażam sobie, żeby rysie, dzięki temu, że zaczną ze sobą współpracować i być wzajemnie życzliwe, miałyby większe szanse na przeżycie. Bo ewolucyjnie nie są do tego zdolne. Ich tryb życia, ich sposób funkcjonowania polega na tym, żeby być samotnikami. Ponieważ żyją na obszarach, na których przebywa ograniczona liczba ofiar. Gdyby rysi było za dużo, konkurowałyby ze sobą i w końcu szybko ich populacja uległaby zmniejszeniu. Koty te są zwierzętami, można powiedzieć, ukształtowanymi przez ewolucję, do tego, żeby żyć. Ich ciało, wygląd, sposób polowania, poruszanie się itd. je do tego predestynują. Zupełnie inaczej jest u wilków, u które ewolucja poszła w przeciwną inną stronę – żyją, aby współpracować, razem polować w grupie i wychowywać potomstwo. Jeden wilk jest nieskuteczny w zabijaniu jeleni, ale wilcza grupa rodzinna radzi sobie z tym bardzo dobrze. Im większa, tym oczywiście ma większe szanse na upolowanie dużej zwierzyny, nawet łosia albo żubra, bo to się zdarza w Puszczy Białowieskiej. W ramach współpracy zwierzęta te muszą mieć w stosunku do siebie dużo empatii, a więc i życzliwości. Ryś sam tego nie jest w stanie dokonać. Ale jest w stanie polować bardzo skutecznie, samotnie, na sarny. I to właśnie robi. Dlatego też nie musi wcale patrzeć przychylnym okiem na inne rysie na swoim terytorium. No, chyba że akurat trwa sezon rozrodczy. Zatem to zależy od tego, w jakim kontekście to rozpatrujemy, jakie zwierzęcia to dotyczy. **M.P.:** A słonie w kontekście życzliwości. **A.Z.:** Słonie to wysoko rozwinięty gatunek społeczny, u którego właśnie empatia, czyli umiejętność wczuwania się w rolę innego osobnika jest bardzo ważna i niezwykle silnie rozwinięta. U nich ta współpraca prowadzi do tego, że zwiększa się przeżywalność młodych osobników. Innym przykładem są orki. Ostatnio udowodniono, że w grupie w której są dzieci, rodzice i babcia, kluczową rolę odgrywa babcia. Jeżeli jej nie ma, jeżeli zginie, to młode samce, które są w tej grupie, mają mniejszą szansę na przeżycie. Babcia pełni bardzo ważną rolę. Uczy matki albo odciąża matki trochę od opieki nad potomstwem, aby ta mogła wychowywać nowego potomka. To trochę jak u nas. Ta funkcja babci jest bardzo podobna. Kobieta może zająć się wychowywaniem najmłodszego potomstwa, a tym, które już trochę dojrzało i mniej jej potrzebuje, pomaga zajmować się babcia. Wspólnie osiągają większy sukces związany z dostosowanie, a więc wychowaniem większej liczby potomstwa. Gdy babć nie ma w takich stadach, to umieralność samców jest dużo większa, gdyż są one trudniejsze w wychowaniu. Te wszystkie role społeczne muszą być w jakiś sposób wypełniane i są bardzo ważne wśród zwierząt społecznych. **M.P.:** Ostatnio udowodniono, że walenie mają więcej komórek glejowych, odpowiedzialnych za empatię. Jest ich więcej i są większe. To niesamowite jest. **A.Z.:** Bo też mają często więcej sieci społecznych, poznają więcej innych osobników w swoim życiu, wchodzą w częstsze interakcje niż my. Ciekawie wygląda to u ludzi. Jest taka hipoteza, potwierdzona zresztą wieloma badaniami, angielskiego biologa zajmującego się ewolucyjną człowieka, Robina Dunbara, o tym, że człowiek w ciągu swojego życia ma stale mniej więcej 150 najbliższych znajomych, z którymi utrzymuje kontakty itd. Osoby się zmieniają, ale liczba pozostaje podobna, gdyż jest to nasz limit poznawczy. Nawet w dzisiejszym cyfrowym świecie, gdzie wydaje się, że ludzie mają tylu przyjaciół, jest to ciągle około 150 osób. **M.P.:** Zwierzęta mają wyczucie sprawiedliwości? **A.Z.:** Sprawiedliwością i moralnością wśród zwierząt zajmował się Mark Becoff. Napisał nawet o tym książkę z Jessica Pierce napisał książkę „Dzika sprawiedliwość”, w której opisywali, na głównie na przykładzie wilków, czym jest właśnie moralności wśród zwierząt. W przypadku ludzkich społeczności, każda ze społeczności ma swoją moralność. Ona funkcjonuje w danym miejscu, w danym czasie, zmienia się w zależności od różnych elementów kulturowych, religijnych itd. Tak samo w przypadku zwierząt. To nie jest tak, że one są dzikimi bestiami, które kierują się tylko żądzą przekazywania swoich genów albo przeżycia, ale też mają rdzeń pewnych moralnych zasad, ukształtowanych przez ewolucję i zapisanych w genach, których się trzymają i które respektują. To, że właśnie istnieje funkcja matki i ojca w stadzie wilków, są dzieci, które znają zasady i wiedzą jak się zachować i jak postępować, itd. to jest właśnie to. Części trzeba się nauczyć, ale zachowań jest zakodowanych w DNA. Kiedy ktoś z młodych w wilczej rodzinie przekroczy pewne granice, zębami, ale nie jakoś bardzo dotkliwie, na pewno nieśmiertelnie, jest mu przypominana jego rola i miejsce. A jednocześnie rodzice też wiedzą że mają swoje obowiązki, muszą zajmować potomstwem, bronić przed drapieżnikami i nie karcić jeśli to konieczne. Wiedzą też, jak zachowywać się w stosunku do innych osobników w stadzie, czyli żeby opiekować się chorymi, rannymi, bo wilki znane są z tego, że potrafią przez długi czas wspierać osobniki, które na przykład straciły nogę. Taki wilk przecież jest już kompletnie nieprzydatny, jest tylko obciążeniem, bo już nie poluje. Trzeba na niego czekać, trzeba mu zapewniać pokarm, chronić przed wilkami z innej grupy. Patrząc bardzo brutalnie, taki osobnik jest kompletnie nieprzydatny i powinien zostać wyeliminowany, jeśli nie zagryziony, to przynajmniej porzucony. Z obserwacji wiemy, że tak nie jest. Z jakiegoś powodu opiekują się tym osobnikiem. Najprawdopodobniej to właśnie empatia za tym stoi. Takie zachowania czasami wynikają z tzw. altruizmu odwzajemnionego, który został najlepiej opisany na przykładzie nietoperzy wampirów z Ameryki Południowej. One, mimo, że nie znają swoich sąsiadów, przy których śpią, po tym jak wracają z polowania (piją krew kopytnych) po powrocie do jaskini, dzielą się pokarmem z tymi, którym w nocy nie udało się pożywić. Karmią je prosto pyska, regurgitując pokarm. I mogą nigdy potem się z tym osobnikiem nie spotkać, a mimo to, regularnie wymieniają się przysługami. Dzieje się tak dlatego, że źródło pokarmu jest bardzo niestabilne, nie zawsze udaje się im zdobyć krew, więc warto tak się zachowywać, gdyż nie wiadomo czy następnym razem, to nie ja wrócę z pustym żołądkiem i będę musiał liczyć na pomoc sąsiada. **M.P.:** Za co można wygnać zwierzę ze stada, bądź kiedy ono może odejść samo? **A.Z.:** Zwykle samo odchodzi wtedy, kiedy uzyskuje dojrzałość płciową, czyli może zagrażać rodzicowi, zwykle ojciec przegania potomstwo z terytorium, po to, żeby nie konkurowało o względy matki, co ma ważne znaczenie dla gatunku, żeby nie dochodziło do chowu wsobnego. Więc takie przeganianie jest bardzo powszechne i typowe, u ludzi też zresztą to można zobaczyć. Na przykład nastolatkowie, którzy dojrzewają płciowo. Zaczynają nas irytować i czasami niektórzy rodzice chcieliby je wręcz pozabijać. To wynika właśnie ze zmiany naszego podejścia, które dawniej, tj. tysiące lat temu, miało za zadanie zmuszać dzieci, żeby tworzyły swoje własne rodziny, swoje własne grupy. To samo jest ze zwierzętami innymi niż ludzie. Nawet są specjalne mechanizmy, które to pokazują. Na przykład u ptaków jest tak, że młode osobniki są mniej jaskrawe, mają bardziej stonowane upierzenie, które dodatkowo pokryte jest często jasnymi cętkami. Okazuje się, że zamalowanie tych plamek powoduje, że rodzice natychmiast stają się agresywni i zaczynają przeganiać własne potomstwo. Zatem to ubarwienie to sygnał, że to jest dziecko, ono mi nie zagraża w żaden sposób, więc je tolerujemy, a nawet musimy się nim opiekować. Jeżeli tylko te cechy traci, czyli zaczyna dojrzewać, to staje się zagrożeniem, więc trzeba je przepędzić z terytorium. Czasami niektóre zwierzęta, które są chore, zaczynają odchodzić od grupy, ale to też jest mechanizm ewolucyjny, który ma zabezpieczać stado przed rozprzestrzenianiem się np. niektórych chorób. Chory osobnik zostaje wykluczony, co jest równoznaczne z wyrokiem śmierci. Tak się dzieje z wilczym grupie z osobnikami zarażonymi świerzbem. To zbyt duże zagrożenie dla grupy. **M.P.:** Jak definiujesz świadomość u zwierząt? **A.Z.:** Nie mamy żadnych dowodów na to, że świadomość u zwierząt istnieje. Ja w to nie wątpię, aczkolwiek żadne badania do tej pory jej nie potwierdziło. Do istnienia świadomości, potrzebna jest umiejętność mowy w celu wyrażenia swoich stanów emocjonalnych, co oczywiście człowiek świetnie robi, bo się rozumiemy, mamy wspólne języki, a nawet jeśli nie, to i tak potrafimy się dogadać. Jeżeli chodzi o zwierzęta, nie rozumiemy ich języka i to jest główny problem metodologiczny w badaniach nad świadomością. Mamy zatem niewystarczające narzędzia poznawcze. Ale to nie znaczy, że jej nie ma. Poza tym ona wcale nie musi być taka sama jak nasza, podobnie przecież jak zmysły. Pomimo tego, że zwierzęta mają te same zmysły co my, to one funkcjonują i odbierają świat inaczej. Ich świat, ich zdolność jego postrzegania, to jest tak zwany Umwelt, czyli umysłowość zwierząt, świat zmysłów i sposób postrzegania tego świata, odbioru rzeczywistości jest zupełnie inny u różnych gatunków. Na pewno inaczej patrzy na świat, nietoperz swoimi oczami i uszami. Potrafi żyć prawie 30 lat, mimo że jest takim małym zwierzątkiem, kiedy myszy, które podobnej wielkości, żyją około 2-3 lat. Do tego potrafi spać przez wiele miesięcy. My nie jesteśmy do tego zdolni. Trudno nam sobie wyobrazić, jak to jest latać, postrzegać świat zmysłami takimi jak słuch. To jest coś dla nas nie do wyobrażenia. **M.P.:** Patrzysz na to z punktu widzenia nauki i mówisz jako naukowiec. **A.Z.:** Ja zawsze staram się mówić jako naukowiec. Bo jestem naukowcem i popularyzatorem nauki. Czuję, wiem, że zwierzęta mają świadomość. Jest to dla mnie absolutnie niepodważalne. Natomiast też muszę jasno powiedzieć, że nauka nam tego jeszcze nie potwierdza. **M.P.:** A deklaracja dotyczącą świadomości zwierząt podpisana w Nowym Jorku? **A.Z.:** Tak, pierwsza była z 2012 roku z Cambridge, a ostatnio z Nowego Jorku z 2024 roku. Część naukowców dopuszcza istnienie świadomości u zwierząt. Ale też w bardzo ograniczonym zakresie, jeżeli chodzi o gatunki. Znalazły się w niej wszystkie kręgowce, w tym gady, płazy i ryby oraz wiele bezkręgowce takie jak głowonogi, skorupiaki, np. krewetki, kraby, langusty, homary i owady. To duży postęp w stosunku do 2012 roku, szczególnie jeśli chodzi o dodanie do listy owadów. Ale jeszcze pewnie długo nie poznamy świadomości u tych zwierząt, bo i z ludzka mamy problemy, choćby z definicją. Dziś to bardziej koncept filozoficzny niż fizjologiczny czy neuronaukowy. **M.P.:** Co cię napędza głównie w badaniu przyrody? **A.Z.:** Uwielbiam przebywać w przyrodzie i próbować ją zrozumieć. Dlaczego tak to działa, dlaczego tak to funkcjonuje, dlaczego to tak się dzieje, dlaczego tak to się odbywa, skąd to wszystko, jak to jest skomplikowane i złożone, na co to oddziałuje, w jaki sposób? Te wszystkie pytania, to niesamowite. Weźmy na przykład coś tak trywialnego jak sikanie. Czy lisy, czy sarny, czy jelenie sikają w przypadkowym miejscu czy w jakichś konkretnych. A jeśli to drugie, to co to oznacza? Oprócz tego, że tak jak my, czują potrzebę, żeby się wysikać, to wiemy, że lisy robią to też w celu znakowania swojego terytorium. Jak one to odczuwają? Jak są w stanie wykryć pewne subtelności, że np. to jest inny osobnik, albo jest samica w rui. To jest moim zdaniem fascynujące. Ostatnio np. kupiłem sobie latarkę z UV. Sprawdziłem dokładnie, jaka powinna być długość fali, która lepiej wykrywa nie tylko mocz, ale też ślady znakowania gruczołami na czole drzewek przez sarny. Amerykanie ostatnio udowodnili, że pewien gatunek jeleni, mulaki białoogonowe, kiedy znakują terytoria, drapią racicami ziemię i czochrają się o drzewko, zostawiając w świetle UV znaki, które są widoczne w świetle takiej latarki. Najprawdopodobniej te zwierzęta też to widzą. Przed zmierzchem i o świcie to to najprawdopodobniej sygnał wizualny. Tak samo być może zachowują się nasze sarny. Mam zamiar to sprawdzić w tym roku. Nie mogę się tego doczekać, kiedy one w kwietniu zaczną już to robić i będę mógł zbadać. Oczywiście wiemy, że na pewno widzą ślady drapania, że czują je, bo po to są te gruczoły, ale czy też to widzą, w UV? Ciekawe, czy są w stanie rozpoznawać na tej podstawie poszczególne osobniki. To mnie fascynuje. I tak chodząc po lesie, nad takimi rzeczami się zastanawiam. **M.P.:** A jak zwierzęta dogadują się w sprawie rewirów? **A.Z.:** To jest właśnie fascynujące. Na przykład w przypadku bobrów jest tak, że one budują kopczyki zapachowe. Szczególnie na wiosnę i potem w okresie późnego lata i jesieni, kiedy młode są wypychane ze swojego terytorium i muszą sobie szukać nowego miejsca do życia. Więc nie tylko te, ale też z innych rodzin, zaczynają wędrować. I żeby wiedziały, że to miejsce jest zajęte, to bobry z błota budują takie kopczyki mniej więcej wielkości pięści i zostawiają tam wydzielinę gruczołu przyodbytowego, kastoreum, która pachnie bardzo specyficznie, słodko, piżmowo. Bardzo lubię ten zapach. I to jest właśnie fascynujące, że one to robią. Wybierają sobie pewne punkty w tym swoim rewirze, które są jak słupki graniczne, ale zupełnie inaczej funkcjonują niż granice naszych państw. Inaczej są utrzymywane, a mimo to są respektowane, są kontrolowane, sprawdzane, odnawiane, mają wielkie znaczenie dla tych zwierząt. Zwłaszcza w tym okresie wczesnowiosennym, kiedy zaczynają się gody, można w wielu miejscach je znaleźć. Ciekawi mnie kto jeszcze wykorzystuje te informacje? Czy same bobry, czy może jeszcze inne zwierzęta z tego korzystają? **M.P.:** Jak zwierzęta zachowują się nocą? 1. Z.: To wszystko zależy od gatunku, z którym masz do czynienia. Jeżeli mówimy o ptakach, to one śpią, inaczej niż my. Oczywiście dużo krócej niż my, krótszymi odcinkami. Często się wybudzają, żeby kontrolować, co się dzieje na zewnątrz. W przypadku saren sen trwa około 4 godzin łącznie w ciągu dnia. To są takie drzemki, które trwają około 20 minut. Potem przenoszą się w inne miejsce. Podobnie jest u łosi. To nie jest tak, że kładą się na 8 godzin i po 8 godzinach wstają, jak my. To byłoby zbyt niebezpieczne dla nich. A poza tym jest taka zasada, że im większe zwierzę tym potrzebuje mniej snu. Wieloryby śpią tylko 2 godziny w ciągu dnia. To są drzemki bardzo krótkie. Wielokrotnie powtarzane. Ale są takie borsuki. Śpią zimą przez kilka, kilkanaście dni. A potem się wybudzają i są aktywne. Potem znowu mogą pójść spać. **M.P.:** A człowieka się boją? **A.Z.:** W badaniach okazało się, że tam gdzie polują myśliwi, zwierzęta są dużo bardziej zestresowane niż w przypadku wilków czy rysiów. Dlatego, że to są mniej przewidywalni. W jednym miejscu myśliwy może się pojawić codziennie przez tydzień. A potem nagle nie ma go przez dwa tygodnie i nagle się zjawia. Więc trudno jest to przewidywać. Wśród zwierząt, które żyją przez cały czas wśród drapieżników, są w stanie poznać schemat ich funkcjonowania. **M.P.:** Jak działa na zwierzęta pełnia? **A.Z.:** Bardzo różnie. To w zależności od gatunku. Wilki są bardziej aktywne, bo więcej widzą. Łatwiej im jest dostrzec swoje ofiary. Wtedy mają też większy sukces łowiecki. Lelki, na przykład to są ptaki, które na pełnię reagują. Mają dwa lęgi w roku. Jeden lęg w maju, drugi lęg w lipcu. W tym pierwszym terminie noce są jeszcze długie, a ptaki te polują na ćmy, więc wolą lepiej oświetlone okresy, aby lepiej je wykrywać i łowić. Dlatego starają się tak złożyć jaja, żeby pisklęta wykluły się w czasie, kiedy będzie pełnia. Więcej upolowanych ciem, to lepiej odżywione młode. W lipcu krótkie noce sprawiają, że ćmy latają na długo przed zapadnięciem zmroku, więc nie muszą polegać na świetle odbitym od Księżyca, żeby skutecznie polować. Wtedy nie musza już synchronizować składnia jaj z fazami księżycowymi. **M.P.:** Masz związek emocjonalny z gatunkami, które badałeś, choćby z czaplą białą? **A.Z.:** Faktycznie do czapli białych jest mi blisko, z tego względu, że jako pierwszy policzyłem ile dokładnie gniazduje ich w Polsce. To ważne, bo jest podstawa planowania jakiejkolwiek ochrony, Przy okazji związałem się z czaplami na wiele lat, bo od 2015 roku je monitoruję i badam je w kolonii lęgowej na Jeziorze Gaładuś, gdzie odkryłem największą kolonię ptaków w Polsce.